Dzisiaj 12/12, nie wiem czy to coś oznacza, ale taka jest data. Odwiedził mnie dzisiaj znajomyz przed46 lat. Nauczyciel matematyki i późnie dyrector szkoły. Ken Christensen ze swoim synem też na imię ma Ken. Wspominaliśmy wspólne przeżycie ostatnich 40 pare lat. On ma 9o lat i trzyma się dobrze. Kupiłem sobie nowy keyboard do komputera na eBay i przyjdzie w następny Poniedziałek. Napisałem dzisiaj karteczkę urodzinową do Bogdana na 18-go i...nawet posłałem ją dzisiaj. I tak życie przemija w radościach i wydarzeniach. Byli u mnie Michalscy ale dzis rano odjechali na Florydę. Zosia z Jonaszem spotkają się z nimi na lotnisku w Miami.Jeszcze przed snem muszę skończyć czytanie 59 rozdziału Izaiasza, po Hebrajsku. Przeczytałem dzisiaj całą książkę o komputerach była interesującą ale powyżej mojego poziomu zrozumienia. czytałem dzisiaj też książkę Hazela na temat "biblical Interpretation" gdzie on zrobił krótki przegląd różnych sposobów interpretacji Biblii. Używałem drugą jego (Hasel) książkę jako podręcznik w mojej klasie gdy wykładałem na "Południowym". Dalej czytam opisy wydarzeń kościelnej organizacji w pierwszych wiekach kościoła. Rozwój konceptów takich jak : kapłaństwo, poziomy administracji kościelnej (starszy, biskup, diakon) i wreszcie powolny rozwój papiestwa. Podśpiewuję sobie w ciągu dnia słowa piosenki splagiatowanej z Rosyjskiego: "To były piękne dni," a po angielsku : "Those were the days my friend." Tęsknota za przeszłymi czasami. Tyle na dzisiaj. więc dobranoc.

0 Comments:
Post a Comment
<< Home