Saturday, December 08, 2007

Ben Marshak

A short tribute to my brother Ben who lives in Sydney Australia.


DZIEŃ URODZIN


Czołem biję przed mym Bratem w dzień urodzin, dzień radości,
Za wpływ jego na me życie, za pomocne wychowanie,
Za braterską silną rękę, za wyrwanie mnie z nicości,

Co miesiąca mi posyłał środki na konieczne rzeczy
Często radził, i zachęcał, swym przykładem pokazywał
Boża siła nas buduje a grzech tylko nas niweczy.

Oddał miejsce swe na UW, żebym ja mógł tam studiować
I pomagał gdym sie uczył stawiać pierwsze kroki wiedzy
Zawsze będę jemu wdzięcznym, nie przestanę go miłować.

Zawsze będzie moim wzorem, życia mego bohaterem
On zachęcał mnie do Greki, Hebrajskiego i Historii
Bez pomocy i zachęty mego Brata...byłbym zerem

W jego miejsce pojechałem też do Newbold by studiować
A on stał sie profesorem w Seminarioum, tym w Podkowie
Aby nowe młode kadry, dla kościoła przygotować.

Nikt nie wierzył, że przeżyje lat czterdzieści pięć następnych
Wychowując swoje dzieci na dalekich ‘antypodach’
Zawsze blizki dla przyjaciół , a dla wrogów...niedostępny.

Dzisiaj życie swe umila, żyjąc w Sydney z Piękną żoną
Nas odwiedza raz w dwa lata, aby dzielić się radością
Wieczne życie ma za darmo, a doczesność...zasłużoną.

Przyjmij pokłon aż do ziemi, a na ręce przyjm całusa
Ja wysyłam hen do nieba modły o Twe dobre zdrowie.
Sercem jestem zawsze z tobą, chociaż żyję w kraju USA.

0 Comments:

Post a Comment

<< Home