Sunday, September 24, 2006

The Fire and the Rain? The challenge is to combine the two in such a way that it will take our breath away and sooth our soul at the same time.

Oh Fate! How easy it is to remember the ecstasy of yesterdays. How hard it is to evaluate one's disappointing experiences. We sing our songs, we listen to our favorite singers and yet we are all alone. How often we wish for just one more glimps of the loved one, to hear the voice that thrilled our soul. To see the shape that lifted us to the top of the mountain! To look into those charming eyes that guided us in our search for joy and fulfillment. The sentiments of September are summed up in this song of many years ago:

Summer roses,summer roses
You're so like her love for me
Sommer roses, summer roses
will disappear the same as she.

However, some of us live in two cultures, and we live two separate lives in two different countries, but the sentiments of the heart have the same melodies and similar words:

Chryzantemy złociste
Stoją na fortepianie
w kryształowym wazonie
koją smutek i żal.

Któż mi dzisiaj zanuci
tę piosenkę z przed lat
Kto na szyję się rzuci
Zcałuje łez mych ślad?

Chryzantemy złociste
uśmiechnijcie się do mnie
może zdołam zapomnieć
ukoić żal.

The first love, the romantic love, love that takes over the whole soul, is always full of pathos. One moment we feel we are on the top of the world and the next we are in the valley of dispair. We feel like on a roller coster of our emotions all the time, and we long for the safe and comfortable haven of steady friendship. These experiences can be called the "morning" of life, or the Spring of Life, and we long for the all consuming fires of love to continue endlessly and at the same time we also long for the softness of companionship and emotional sharing. We want to experience the thrills of the journey and the satisfaction of arrival. Only the living continue the search for unending fulfillment, then let us live!

Wednesday, September 20, 2006

70-th Trip Around the Sun

A poem was sent to me by my sister dealing with the pertinent topic of "Old Age" and the author is unknown [as yet] so I will reproduce it here in its Polish form and spelling:

Starość jest piękna, masz sporo czasu;
Chcesz iść nad wodę albo do lasu?
To sobie idziesz- nikt ci nie broni
Z łózka za wcześnie też nikt nie goni.
Bowiem nie musisz pędzić do pracy,
Jak wszyscy twoi młodsi rodacy.

Co prawda wigor zwolna przekwita,
Lecz poco wigor u "emeryta?"
Podwyżki pensji już nie wyprosisz
Należną pensję poczta przynosi...

Spokojnie patrzysz jak świat się zmienia
Gdyż wiek ci daje mądrość spojrzenia.
Więc vivat starość! Niechaj nam służy,
Nawet gdy trochę chwilami nuży.
Bowiem-jak sądzę-w tym rzecz jest cała:
By jak najdłużej ta starość trwała.


Zaczałem nową podróż wokoło słońca i mam nadzieję, że jakoś ta podróż się uda. Dziekuję wszystkim przyjaciołom za urodzinowe życzenia i wiem że wszystkie dobre się spełnią. Przypomina mi się piosenka z dawnych lat, pod tytułem "Ptasznik z Tyrolu"...Nie pamiętam wszystkich słów ale niektóre są jak najbardziej apropo.

"Siedemdziesiąt liczył lat
Gdy do domu wrócił dziad
A z wędrówki przyniósł on...
Smutek w sercu, siwą skroń.
Stary dach pochylił się,
Lube dziewczę gdzieś ty gdzie?

Wtem z oddali znów się żali zapomniany śpiew....
Jeszcze raz
jeszcze raz,
jeszcze raz
ptaszku mój zanuć pieśń
Jeszcze raz
jeszcze raz
jeszcze raz
chwile szczęścia i łodości wróc....


Jak dziwnie losy prowadzą nas w życiu!.

Pamiętam chwile szczęścia z dni mej młodości, gdzy byłem nad morzem...szczęściem było patrzeć się w niebieskie oczy przepięknej Bogdanki, gdy byłem na Rusałką patrzałem sie w czarne oczy czarującej Maryli i byłem szczęśliwy. Ale kobietą która obudziła me serce do "pierwszej miłości" była i pozostanie na zawsze Anna. Tak jak kiedyś Kiepura, słynny Polski tenor, śpiewał: Lecz przyznam się o jednej tylko śnię, tej wyśnionej, wymarzonej dam serce me.....Od tego czasu, w każdej pięknej kobiecie dopatruję się cech mojej Anny. Przypominam sobie drugą pieśń pod tytułem: "Pierwszy siwy włos." "...pamiętam kiedy w letni dzień poznałem ciebie....pamiętam każde słowo każdy uśmiech twój..." And also: "Those were the days my friend...I thought they'd never end, and we will love and live for ever more...that we will sing and dance, that we will live our dreams and will be young for ever and a day." As you can see my languages skip and jump from Polish into English . Fortunately, my Anne knows English quite well :) Most of my poems were written to or about my Anne. So, as the 70-th year rolls by and fewer and fewer friends are left to share my memories with, of the days of our youth and our loves and happiness, our joys and disappointments, what is left, is to write down the highlights of my life and fondly remember those that brought so much into my life. Thank you my friends.

Friday, September 08, 2006

URODZINY OD RODZINY


Vivat! Vivat! mój Leonie, braciszku kochany
Ślę życzenia poprzez góry, morza, oceany
Bowiem zaszczyt to nie lada, kiedy ma się brata
Co się znało i kochało poprzez długie lata.

Wiele-żeśmy lat przeżyli, wiosen też nie mało
W Świecie dużo się zmieniło wiele też się stało.
Sporo ludzi już odeszło, których żeśmy znali
Chwała Bogu Najwyższemu, myśmy się ostali.

Dziś, gdy szronem czas nam włosy pobielił na głowie
Dobrze Bogu podziękować za doznane zdrowie.
Że jesteśmy wciąż przy życiu, my, rodziny nasze
Tu w Australii, w Ameryce gdzie są też Jonasze.

Niewiadomo ile jeszcze lat zostało "światu"
Więc się spieszę by życzenia przesłać memu bratu.
A robię to z przyjemnością tak dziś, jak co roku
Żyj nam długo, mój Leonie, nie zwalniaj ni kroku.

Śmiało naprzód, dąż do celu Bóg wzmocni twe siły
On dopatrzy by się twoje marzenia spełniły.
Abyś wiele miał radości i zadowolenia
Bo tu jeszcze pozostało trochę do zrobienia.

Każdy dzień na wagę złota wykorzystać trzeba
Zanim Chrystus Pan nasz przyjdzie by wziąć nas do nieba.
Tam na zawsze w szczęściu, zdrowiu z panem zostaniemy,
I za wielki dar zbawienia, chwalić Go będziemy.

By Ben Marshak



Łzy radości błyszczą w oczach gdy czytam te słowa.
Chciałbym wierszem mu odpisać lecz już nie ta głowa!
Nie te same myśli lotne kłebią się w mej głowie.
Życie zcichło, spowolniało, jest trudno się ruszać.
Lecz nam jeszcze pozostaly wspaniałe wspomnienia.
Od najmłodszych lat pamiętam mego "ojca-brata"
Co się troszczył mną, i wspierał poprzez długie lata.
Był mym wzorem mym "gierojem," zawsze kombinował
Jak pomagać Ojcu, Mamie, bym się dobrze chował.
Był natchnieniem do nauki, wzorem jakich mało.

posted by Lev @ 3:44 PM